stelaż pod podbitkę i wróble
Poniżej prezentacja stelaża pod podbitkę zrobionego przez dwóch najwspanialszych mężczyzn na świecie - mojego tatę i mojego Sz. :)
Widok na front domu i okno od kuchni.
Widok na wieżyczkę.
Nad tarasem:
Druga sprawa trochę mało budowlana, gdyż dotyczy wróbli i ich przymusowego wysiedlenia..
Na pddaszu między krokwią a kominem, wróble zrobiły sobie gniazdo. Ja, tak na codzień, nie mam nic do ptaków, żeby nie było :) ale te zaczęły iść w szkodę. Robiły dziury w foli pod blachodachówką, nie wiem jak one to zrobiły, ale wydziobały lub wydrapały dziurę w wierzchołku wieżyczki (na wylot, jest dziura w dachu), no i robiły nam dużo bałaganu. Znosiły nam do domu materiał budowlany, tyle, że do swojego domku. Do tego wykazywały spory brak kultury osobistej załatwiając swoje potrzeby fizjologiczne wewnątrz naszego domu!!!! - Paskudy jedne! Koniec z tym. Musieliśmy zlikwidować im domek. A że 3 młode były już w wieku, że prawie latały, sami mieliśmy problem, żeby je złapać, to dokonaliśmy eksmisji. Jeden ptaszek tylko ucierpiał, bo wypadł, i nie wiem czy sobie uszkodził skrzydło, czy nie, ale mam nadzieję, że wyzdrowieje i będzie podziwiał nasz dom z góry.
Poniżej winowajcy bałaganu na poddaszu.
I (niechcący) uszkodzony ptaszek z bliska.
Pozostałe dwa od razu gdzieś pofrunęły.
Historia może nie radosna, bo wyrzucanie "dzieci" z gniazda nie należy do dobrych czynów, ale na swoją obronę powiem, że działaliśmy na rzecz bezpieczeństwa i dobra naszego domku i jego dachu :)
Komentarze