Cegła w kuchni
Witam wszystkim, po dosyć długiej przerwie. Wszystko to za sprawą wielu wydarzeń, ale o tym innym razem.
Dziś chciałam uchylić rąbka tajemnicy i pokazać Wam już końcowe efekty naszego remontu "babcinej" kuchni, ale jeszcze bez pokazywania całości. Z tym poczekam na wszystkie detale. Jak to mówią: diabeł tkwi w szczegółach i uważam, że coś w tym jest.
Poniżej cegła między blatem a szafkami wiszącymi. Robiona własnoręcznie, przez cięcie zakupionej cegły klinkierowej II gatunku.
Ta sama cegła na kominie:
I blat, jaki udało nam się kupić po niższej cenie, a to tylko dlatego, że w jednym miejscu była rysa, którą już zresztą udało mi się zakamuflować za pomocą chlebaka :)
Póki co, to tyle z kuchennych rewolucji.
W domku wbrew pozorom nie taka zimowa atmosfera. Mimo mrozów, po około miesięcznym opóźnieniu z winy niesłownego wykonawcy, który zresztą już nim nie jest, ruszamy z sufitami i wełną mineralną na poddaszu. O tym jednak w osobnym poście, postaram się Wam zrelacjonować postępy jak tylko wrócę do domu czyli w najbliższy weekend.
Dobranoc.
Komentarze